• Wpisów:126
  • Średnio co: 13 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 22:38
  • Licznik odwiedzin:3 808 / 1664 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Na nic nie mam czasu. Albo jestem w pracy i wracam na tyle późno i na tyle zmęczona, albo jak już mam wolne, to staram się robić wszystko.

Ten tydzień był okropnie krótki. W poniedziałek przyjechała moja przyjaciółka z chłopakiem, wyjechali we wtorek wieczorem, dwa dni zleciały mega szybko. W środę przygotowywałam przyjęcie urodzinowe, wieczorem znowu goście. Czwartek i piątek w pracy. Teraz weekend w domu. Jutro urodziny, powrót do Wro i znowu to samo od nowa.
 

 
Dzień wolny, przede mną 3 dni pracy pod rząd. I co? Dzień spędzony w łóżku z gorączką i okresem.
 

 
Jakaś zalatana jestem ostatnio i nie starcza mi na wszystko czasu. Muszę się przeorganizować i chyba zacząć zapisywać to, co mam do zrobienia.
 

 
Setki kłótni, tyle samo trzaśnięć drzwiami i krzyków, trochę wylanych łez, kilka niepotrzebnie powiedzianych słów i niezliczone momenty cudownego szczęścia.
5 lat.
Ramię w ramię.
 

 
Nie minął nawet tydzień pracy, a już same problemy. Główną ich przyczyną jest moja współpracownica. Nie zna się za bardzo, a chce rządzić i o wszystkim decydować.

Nie żebym ja pozjadała wszystkie rozumy, ale pracowałam już w tej firmie w zeszłym roku przez kilka miesięcy, więc wiem jak wszystko działa. Ona jest kompletnie zielona w temacie.
 

 
Obiecuję sama sobie, że już nigdy nie będę ściągać kolczyków w łazience.
Właśnie straciłam jednego kolczyka z ulubionej ostatnio pary.
 

 
W końcu mam pracę!
Nie jest to praca marzeń, ani nic co chciałabym robić na stałe. Ale z pewnością dzięki niej, swobodnie się utrzymam.

Jestem taka zadowolona i mam tyle energii, że aż umyłam okna.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
W zeszłą sobotę sprosiłam sobie do rodzinnego domu rodzeństwo cioteczne. Ostatnio widujemy się tylko do większego święta, a na weselu była taka super atmosfera, więc szkoda było się nie spotkać, kiedy wszyscy wyjątkowo byli na miejscu i mieli wolne.
Uszykowałam trochę jedzenia, schłodziłam wódkę i miało być super.
Przyszła Ju z chłopakiem, Ł. zamiast żony zabrał córeczkę, K. był z dziewczyną, a T. i jego P. nie pojawili się wcale. Słabo wyszło, bo to właśnie z nimi się umawiałam, a resztę zaprosiłam dopiero potem.
Wczoraj okazało się, że dziewczyna T. bardzo nie lubi dziewczyny K. (T. i K. to bracia), bo T. kiedyś z nią kręcił. Zamierzchłe czasy. Odkąd poznał P. jest w nią wpatrzony jak w obrazek i na każde jej skinienie.

Trochę dziwna dla mnie ta sytuacja. Ok, może to nic fajnego siedzieć obok dziewczyny, która kiedyś podobała się jej chłopakowi. Ale kurczę! Chłopaki są braćmi, to było spotkanie rodzinne, więc chyba mogła się poświęcić dla T. i jakoś przeżyć te kilka godzin? Zwłaszcza, że ani dziewczyna K, ani T. nic już do siebie nie mają.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Obcięłam włosy i jestem niezadowolona.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Męczy mnie okropnie to bezczynne siedzenie w domu. Chcę już w końcu mieć pracę i swoje pieniądze.
I coraz poważniej zastanawiam się nad powrotem w rodzinne strony.
 

 
Mgliście i ponuro. Dziwne, ale właśnie w takiej aurze najbardziej lubię moje rodzinne miasto. Na ulicach cicho i dość pusto.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Kiedy rozkręca się najlepsza impreza trzeba iść do domu. Ale sala posprzątana, to co zostało w jakimś niewielkim stopniu pozjadane i powypijane.

Na imprezy w takim towarzystwie mogę chodzić co weekend.
 

 
Wesele udane. Bardzo udane.
Dziś poprawiny poprawin.
 

 
Weselicho już jutro. Mam pończochy. Jest zimno. Zmarznie mi dupsko.
 

 
Miałam dziś dziwny sen.
Urodziłam dziecko. Niby nic takiego. Ale ja i T. byliśmy w ogóle na to nieprzygotowani. Nie mieliśmy nic dla tego dziecka. Zupełnie nic. Ani ubranek, ani wózka, ani łóżeczka, pieluch, jedzenia, ani nawet butelki czy smoczka. Kompletnie nic.
  • awatar epoka.lodowcowa: czyli pozbylas sie problemu, dziecko to problem.
  • awatar Katie: A mi sie snilo, ze ganial mnie seryjny morderca. Chyba noc dziwnych snow ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Kika, lat 11, moja chrześnica. Marcel, lat 7, jej brat.
Odwiedzam ich za każdym razem, jak tylko przyjeżdżam do domu. Pomagam w lekcjach, zabieram na wycieczki, na lody, itp. Uwielbiamy się bez końca.
Wczoraj, kiedy z Marcelem trenowaliśmy tańce przed weselem, Kice przypomniało się, że są jakieś problemy z uruchomieniem komputera. Ogarnęłam sytuację i komputer działa. Marcel, patrząc na mnie z podziwem w oczach: "Ty to chyba urodziłaś się już taka mądra".

I jak tu ich nie kochać?
 

 
Jak skutecznie poczuć się starą i nie ogarniającą świata? Pójść na wieczór panieński 20latki, na którym są jej koleżanki, rówieśnice lub młodsze.
Nie wyszłam po pierwszej godzinie tylko dlatego, że to już prawie moja rodzina.
 

 
T. ma dzisiaj urodziny. Tak więc lecę na zakupy i biorę się za pieczenie tortu.
  • awatar Palena: @diebora: jak będzie rozkrojony, bo ładnie wygląda dopiero w środku. Przynajmniej taką mam nadzieję.
  • awatar diebora: Pochwal się :-)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Zastanawiam się nad jakąś szkołą policealną. Głównie chodzi mi o to, żeby mieć legitymację i zniżki w MPK. I może nawet poszłabym i zrobiłabym sobie jakiś kierunek, ale nie wiem czy chce mi się kolejny rok poświęcić na chodzenie do szkoły, na dodatek w weekendy.

Swoją drogą, orientujecie się może czy na legitymację z takiej szkoły zniżki obowiązują jak na studencką?
  • awatar Palena: W każdej szkole takie same zasady?
  • awatar Yvonne:): Ze szkoły policealnej zniżka jest tylko do 24 roku ;/ Bo moja znajoma tak chciała zrobić, okazało się, ze policealne mają do 24 r.ż
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Rano z trudem zwlekłam się z łóżka, przebrałam i wyszłam pobiegać. To była dobra decyzja, bo zaczęło padać koło 11 i pada do tej pory.

Choć ogólnie dziś okropny dzień. Jestem senna od rana i boli mnie głowa.
Koc i gorąca herbata.
 

 
Ślub roku coraz bliżej. Na szczęście ja szykuję się bez większej spiny. Sukienkę, buty, torebkę mam. Do fryzjera jestem już umówiona. Jedyne czego mi brakuje to pończochy.
I modlę się, żeby moja cera wreszcie zdała sobie sprawę, że faszeruję się od trzech tygodni antybiotykami tylko dla jej pięknego wyglądu.
  • awatar Palena: @Paplusia: taaak, na luzie. Ale przed ostatnim weselem, trzy tygodnie temu, strasznie długo szukałam sukienki i było przy tym trochę stresu, bo czas gonił.
  • awatar Paplusia: @Palena: łee to tym bardziej nie ma się czym stresować :D
  • awatar Palena: @Paplusia: masz rację, ale to nie nasz ślub. Mojego brata.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Dostałam telefon z zaproszeniem na rozmowę do firmy kosmetycznej. Nie kojarzę, żebym wysyłała do nich cv, ale tyle tego było, że mogłam przeoczyć. Tym razem byłam mądrzejsza, w końcu człowiek uczy się na błędach i poczytałam co nieco w necie. I się okazało, że praca polega na sprzedaży perfum. Aktywnej sprzedaży. Poginasz po mieście i wciskasz ludziom kit, że tylko dziś taka okazja i super promocja, że za chwilę te perfumy wchodzą do drogerii i będą kilka razy droższe, a w ogóle jak kupisz trzy flakoniki, to za jakąś niską cenę dostaniesz czwarty i jeszcze jakiś super gratis.

Nawet tam nie jadę.
  • awatar niewierna_ja: Przypomina mi to szukanie pracy za starych dobrych czasów gfy tylko akwizycja byla oglaszana w gazetach :/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Po trzech tygodniach przerwy wyszliśmy pobiegać. Myślałam, że padnę po kilku minutach, a tu proszę, miła niespodzianka. Całkiem niezły dystans i nawet zadyszki za bardzo nie było.
 

 
Bosz, jaka jestem wkurwiona!
Miała być współpraca z klientami biznesowymi, dobieranie i tworzenie dla nich strategii marketingowych, pozyskiwanie nowych klientów. Miało być fajnie.
Skończyło się na wyjeździe za miasto, na jakąś wiochę, chodzenie od drzwi do drzwi i wciskanie ludziom kitu, żeby zmienili dostawcę energii.
Zwiałam po pierwszych drzwiach.
  • awatar Palena: @jackstraw: mój facet też miał taką sytuację na początku poszukiwania pracy. aplikował do canal+ czy czegoś w tym stylu. Był przekonany, że to będzie praca w salonie albo na wyspie w galerii. Wywieźli go na jakiś wypizdów, z którego nie był w stanie sam wrócić i musiał się tak męczyć cały dzień.
  • awatar Palena: @hubolina: ja nie robiłam awantur, chociaż niewiele mi do tego brakowało. Podziękowałam grzecznie i po prostu wróciłam do domu.
  • awatar Palena: @GoodWife: gdyby mówili od razu o co chodzi albo pisali o tym w ogłoszeniu, to żaden naiwny by się pewnie nie znalazł.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Zadzwonili! Idę jutro na dzień próbny. Nawet nie rusza mnie, że to sobota.
 

 
Rozmowa bardzo na plus. Fajna managerka, luźna atmosfera. Z 40 osób mają wybrać 10 i zaprosić na dzień próbny. Tak więc między 17 a 19 czekam na telefon.
 

 
Wróciło lato.
Ruszyłam tyłek i wreszcie poćwiczyłam.
Jutro rozmowa w firmie marketingowej. Wstępna rozmowa była dzisiaj przez telefon. Pani mówiła, że mają kilka stanowisk do obsadzenia, coś dla mnie mają, ale jutro poznam inne stanowiska i może spodoba mi się coś innego. Trochę się jaram.
 

 
Jesień pełną gębą.
Koc i gorąca herbata. Dobrze, że tvn puszcza już nowe odcinki wszystkiego. Ugotowani na tapecie.

Muffin z ziemniaków nie zachęca. Jego twórca też nie.
 

 
Wszyscy z wakacyjnych wojaży przywieźli nam alkohole. Nasz barek, i tak już potężny, bardzo się umiędzynarodowił.
 

 
Paskudny dzień.